la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     Otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 "Nieobecność Blanki" A. Muñoz Molina

   

 

Historia jak wiele innych. Historia jak żadna. Szalona, kompulsywna, niechciana miłość, zakochanie w kimś, kto pochodzi z innego świata, którego każda część różni się od własnej, myśli pochodzą z innych źródeł a wnioski są inne niż oczekiwane.

 

On – Marco, zwykły zwykłością pożądaną, łagodną, praktyczną, pomocną. Opoka, wsparcie bez szaleństwa i niepewności. A jednak narzeczona jemu podobna, w której mógł zobaczyć własne odbicie trochę go przeraża, ale lękiem nie przed nieznanym a przed zbyt rozpoznanym, nieuchronnym i przewidywalnym aż boleśnie. Kobieta odchodzi, co go zadziwia, ale z czasem daje ulgę.

 

Ona – Blanca, definicja szaleństwa, bolesnej refleksji nad sobą i światem, żarłocznie pochłaniająca szanse na miłość, choćby ślad tej szansy. Każda z tych uczt krztusi ją, bo ma nerwy bez odsłony, bo odczuwa wszystko wielokrotnie bardziej, dotkliwiej, a jej wybory tylko pogłębiają niesmak – żałosne postacie udające męskość.

 

Marco spotyka Blankę złamaną, rozpadającą się i zależną. Korzysta więc z szansy bycia beneficjentem jej słabości, troszcząc się o nią, niosąc jej własną definicję słabości. Staje się taki przydatny, uzależniający, niezastąpiony, jedyny wiedzący naprawdę czego ona potrzebuje. Jednak to nie niweluje różnic, nie zakopuje przepaści między ich doświadczeniem, pamięcią zdarzeń, wspomnieniami. Ich światy różnią się a ich przybliżenie codziennością tylko uwypukla te różnice. Stąd jego lęk. Paniczny strach, że to właśnie dziś wróci do domu a jej tam nie będzie. Widzi jej oddalanie się, nie wierzy w nie i za chwilę jest jego pewny. Przytłaczająca obawa utracenia czegoś, czego jeszcze nie dostał całkiem, w pełni, kompletnie i na zawsze. Czym się jeszcze nie nasycił. To nie może trwać, bo niszczy go zupełnie, nie pozwala żyć poza Blanką. Więc zmiana następuje. Blanka – żona znika, ale jest jej kalkomania, doskonałość ukryta w jej gestach, zapachu, spojrzeniu. To nie ona choć taka doskonała. Oszustwo ? Magia ? Dar ? Przekleństwo ? Blanka – nie Blanka. Nie może jej zmienić, nauczyć się ufności, że na nią zasłużył a ona to wie. Sprowadza więc nową rzeczywistość. Poskleja wolę, pragnienie, prośbę błaganie o szczyptę pewności, przewidywalności, nieuchronności, stałości. Nie rozumie tego, co widzi, węszy podstęp, ale nie narzeka, znajdzie korzyść. Jest autorem tej zmiany czy zmiana stworzy na nowo jego? Historia jak żadna czy jakich wiele?

 

Dorota Tęcza©2009