la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
 
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Poesía Canaria

Poezja z Wysp Kanaryjskich

 

Pedro García Cabrera

 

Las islas en que vivo

 

Un día habrá una isla

que no sea silencio amordazado.

Que me entierren en ella,

donde mi libertad dé sus rumores

a todos los que pisen sus orillas.

Solo no estoy. Están conmigo siempre

horizontes y manos de esperanza,

aquellos que no cesan

de mirarse la cara en sus heridas,

aquellos que no pierden

el corazón y el rumbo en las tormentas,

los que lloran de rabia

y se tragan el tiempo en carne viva.

Y cuando mis palabras se liberen

del combate en que muero y en que vivo,

la alegría del mar le pido a todos

cuantos partan su pan en esta isla

que no sea silencio amordazado.

 

Wyspy, na których żyję

 

Kiedyś znajdzie się wyspa,

gdzie nikt nikomu nie włoży kagańca.

Niech na niej mnie pogrzebią,

tam moja wolność odbije się echem

słyszalnym dla wszystkich schodzących na brzeg.

Nie jestem samotny. Są ze mną zawsze

widnokręgi oraz ręce nadziei,

ci, którzy nie przestają

przeglądać się w lustrze swoich własnych ran

ci, którzy nie gubią

ani serca ani kursu podczas burz,

ci, płaczący z wściekłości

i pożerający czas na surowo.

I kiedy moje słowa się uwolnią

od walki, w której umieram i żyję,

radość morza wyproszę dla wszystkich tych,

którzy będą dzielić chleb na tej wyspie,

gdzie nikt nikomu nie włoży kagańca

 

La esperanza me mantiene

 

A la mar fui por naranjas,

Cosa que la mar no tiene.

Metí la mano en el agua,

La esperanza me mantiene.

Dime tú, mar, ahora ¿a qué naranja

he de tender mi frente?

¿Debo arrancar de cuajo tus arenas,

golpear tus rumores,

escupir tus espumas,

matar tus olas de gallina de oro

que sólo ponen huevos de esperanza?

La paz te he suplicado y me la niegas,

mi ternura te ofrezco y no la quieres.

Pero algo he de pedirte todavía:

que no hagas naufragar a mi palabra

ni apagar el amor que la mantiene.

 

Aún mi mano en la mar, así lo espero.

 

Ochrania mnie nadzieja

 

Od morza chciałem pomarańcze,

rzecz, której morze nie ma.

Zanurzyłem rękę w wodzie,

ochrania mnie ma nadzieja.

Teraz ty powiedz, morze, na jakie ciosy

mam czoło wystawić?

Czy powinienem wydrzeć ci twe piaski,

toczyć walkę z twym szumem,

spluwać twymi pianami,

zabić twoje fale- kury ze złota,

które znoszą tylko jaja nadziei?

Błagam cię o pokój, odmawiasz mi go,

oferuję ci mą czułość, nie chcesz jej.

Lecz o jedno jeszcze prosić cię muszę:

nie pozwól utonąć mojemu słowu,

ani zgasnąć chroniącej je miłości.

 

Wciąż z ręką w morzu, wciąż mam tę nadzieję.

 

Manuel Padorno

 

Boca del agua

 

No hay nada parecido: un beso blanco.

Un beso azul, en el encuentro manso

a la orilla del mar, en la tiniebla,

en plena tempestad, mañana blanca

bajo un bosque de luz, la hierba blanca,

un sol desconocido enfrente, arriba

unas gaviotas lentamente, nubes blancas,

florecen peñas blancas, yodo blanco

el viento arrastra toda la blancura

y un beso cae en la boca del agua.

 

Usta wody

 

Z niczym nie można porównać białego pocałunku.

Błękit pocałunku, w cichym spotkaniu

nad brzegiem morza, w ciemności,

w samym środku burzy, biały poranek

poniżej lasu światła, biała trawa,

bezimienne słońce naprzeciw, w górze

kilka powolnych mew, białe obłoki,

rozkwitają białe skały, biały jod

wiatr przynosi ze sobą całą tą biel

i biały pocałunek opada na usta wody.

 

 

Traducción al polaco: Maya©2006