la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     Otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Fenomen "Cienia wiatru"

 

Powieść przetłumaczona na 20 języków, wydana w 30 krajach | Ponad 1 000 000 egzemplarzy sprzedanych w Hiszpanii! Taki napis (wytłuszczonym drukiem) widnieje na ostatniej stronie okładki powieści Carlosa Ruiza Zafona Cień wiatru. Bestseller liczy sobie pięćset stron i jest ilustrowany zamglonymi zdjęciami przedstawiającymi starą Barcelonę. Dlaczego właśnie ta „cegła” osiągnęła takie wyniki sprzedaży i zyskała uwielbienie publiczności? Krytycy literaccy nie przyznają jej statusu wyższego niż „wciągające czytadło”, a akcja dzieje się w środowisku księgarzy i miłośników książek, które wszak staje się coraz bardziej elitarne. Skąd więc masowe zainteresowanie? Powodów jest co najmniej kilka.

 

Barceloński pisarz prowadzi z czytelnikiem sprytną grę, której najlepszym wyrazem jest tytuł powieści. Cień wiatru to tytuł książki, która tak zafascynowała głównego bohatera, że wyruszył na poszukiwania, mające odmienić jego życie. Zafón zdaje się mówić: nie udawajmy fałszywej skromności, wiem, że moja powieść jest fascynująca i zostanie na długo w twojej pamięci. Czytelnik, zachwycony tą poufałością, czuje się wtajemniczony w intrygę, której rozwiązanie kosztuje bohaterów powieści co najmniej kilkanaście urazów fizycznych i psychicznych. Tymczasem do zwykłego śmiertelnika ów sekret przychodzi łatwo, przy kubku parującej herbaty i spokoju jesiennego wieczoru. Wyrafinowanym zabiegiem jest także uczynienie głównym bohaterem czytelnika, Daniela. Ujawniona w ten sposób szufladkowość powieści powoduje, że pijący wyżej wymienioną herbatę staje się kolejną postacią książki – czuje, że zaraz przeczyta coś o sobie, jak Bastian z Niekończącej się opowieści. Ujęcie akcji w klamrę spaceru ojca z synem na Cmentarzysko Zapomnianych Książek stanowi ostatni akord tej gry.

 

Kolejnym powodem, dla którego Cień wiatru stał się fenomenem wydawniczym, jest tajemnica wisząca nad całą akcją powieści. Niewyjaśnione zostaje podobieństwo losów, a nawet twarzy, Daniela i Juliana; kolejne tajemnice rodzinne odkrywane przez głównego bohatera są rodem z melodramatu, zaś zakończenie daje wręcz wrażenie uchylenia zasłony tabu. Jednak jest to chwyt stosowany przez bardzo wielu pisarzy (i pisarek) – autorów tzw. powieści dla kucharek, zresztą zagadka do rozwiązania jest głównym motywem powieści kryminalnych. Dlatego też nie jest tu najważniejsza i nie rozstrzyga o fenomenie opisywanej książki; stanowi jedynie oś fabularną.

 

Atmosfera tekstu nie jest zbudowana tylko z tajemnicy. Także Barcelona i jej stara zabudowa są jednym z najważniejszych bohaterów powieści – niby nie ma tam dokładnych opisów miejsc, ale nastrój miasta w czasach frankistowskiego terroru unosi się między kartami, potęgowany przez romantyczne zdjęcia.

 

Nie bez znaczenia jest także fakt, że najważniejszym rekwizytem (przedmiotem i zarazem podmiotem) jest książka, ów Cień wiatru. Snobistyczne i zamknięte środowisko księgarzy, bibliofilów i zagorzałych czytelników, do którego każdy człowiek z pretensjami do bycia inteligentem chciałby kiedyś wejść, dzięki autorowi opisywanej powieści staje otworem przed czytelnikiem. Ten ostatni nie wstydzi się przyznać, że powieść „połknął” w jedną noc, i że prawda o relacjach między bohaterami przypomina nieco rozwiązanie z telenoweli lub melodramatu. Nie wstydzi się, bo czytał o książkach, a więc teoretycznie miał do czynienia z „kulturą wyższą”. Tylko że powieść Carlosa Ruiza Zafona jest najzwyczajniejszym czytadłem, okraszonym odpowiednimi dawkami humoru i seksu, nie wymagającym od czytelnika żadnego wysiłku intelektualnego. Pozorna głębia książki i wartka akcja dają nam złudzenie obcowania z wielkim dziełem. Jednak to wrażenie rozwiewa się szybko po lekturze, kiedy czytelnik zdaje sobie sprawę, że właściwie nic nowego się z powieści nie dowiedział. Co więcej, człowiek bardziej oczytany jest w stanie na podstawie tworzonej przez autora (uparcie i bez żadnego realnego powodu) symetrii losów Juliana i Daniela przewidzieć co niektóre zwroty akcji (np. chyba tylko Daniel nie domyślił się, że Bea jest w ciąży). Tym samym wartka akcja, stanowiąca również o powodzeniu powieści, miejscami kuleje.

 

Na ostatniej stronie okładki widnieje notka o autorze, w której możemy przeczytać: za swoich mistrzów uznaje Dostojewskiego, Lwa Tołstoja, Dickensa. Mam nadzieję, że mimo sukcesu finansowego nadal tak jest. Carlos Ruiz Zafón musi się jeszcze bowiem sporo nauczyć, aby dorównać poziomowi swoich mistrzów i, przy okazji tworzenia fabuły, zawrzeć także w powieści pewne elementy refleksji czy po prostu tę nieodzowną skrę geniuszu, która różni bestseller od arcydzieła.

Agnieszka Przychodniak©2006