la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Konrad w chaotycznym wywiadzie z Mario de los Santos, pisarzem, który odwiedził nasz Uniwersytet, aby przedstawić swoją powieść "Al final de la Cebada"

 

 

Mario de los Santos to nadal mało znany w Hiszpanii pisarz, między innymi, ponieważ jego pierwsze dzieło, powieść „Al final de la Cebada” została zaprezentowana hiszpańskim czytelnikom w październiku 2004, czyli stosunkowo niedawno. Mimo to, Mario ma na swoim koncie liczne dzieła i opowiadania, które zostały zaadoptowane przez teatr i wystawiane podczas cuentacuentos. Współpracował również z wieloma czasopismami. Jak możemy przeczytać w nocie biograficznej (na okładce jego ostatniej książki), obecnie stara się pogodzić studia doktoranckie na kierunku: chemia z pisarstwem.

 

Wydawca powieści „Al final de la Cebada” podkreśla, iż jest to dobrze spleciona historia, napisana z wigorem, która odtwarza świat niepokojąco podobny, do tego, w którym żyjemy. Pomiędzy zdaniami składającymi się na tą powieść, czytelnik realizuje własną analizę ludzkiej duszy (...) raz otworzywszy książkę, czytelnik zostaje wciągnięty w sieć wydarzeń, a po przeczytaniu ostatniej strony nic nie jest takie jak dawniej..

 

Mario de los Santos odwiedził nasz Uniwersytet w kwietniu (2005) nie tylko, aby przedstawić swoją powieść studentom filologii hiszpańskiej w Poznaniu, ale także, aby rozwikłać kilka tajemnic związanych z pracą i warsztatem pisarza. Jego wizyta zainspirowała naszego kolegę ze studiów do realizacji niniejszego wywiadu, przy użyciu najnowszej technologii, która jest w stanie zniwelować bariery czasu i przestrzeni, czyli przy użyciu Internetu. Teraz nadeszła chwila, abym zamilkła i pozwoliła mówić naszym bohaterom. (Abeja)

 

Przedstawiamy Wam nasz pierwszy, i miejmy nadzieję nie ostatni, wywiad zrealizowany przez konrada Skowrońskiego dzięki poczcie elektronicznej:

 

EsPa'Ti -Dante stwierdził, że kto maluje postać, a się w nią nie wcieli, nie może jej stworzyć. Ty także potwierdzasz, że identyfikujesz się z postaciami, które tworzysz: stać się kimś innym zdaje się bardziej wzbogacające niż porównywanie się z Bogiem Stwórcą. Czy ta zdolność pomaga Ci, czy raczej przeszkadza w życiu codziennym? Twoje postaci pozwalają zamknąć się w książce, czy kontynuują swe życie w Twoim wnętrzu?

 

Mario de los Santos -Prawie wszystko, co się nam przydarza ma swoje dobre i złe strony. W życiu trzeba być naprawdę pewnym kim się jest i nie dać się zdominować przez postaci. Uważam, że mi się to udaje, jednak jest prawdą, że w samym procesie pisania, pozostać z boku staje się dla mnie rzeczą bardziej skomplikowaną. To co jest pewne, to fakt, że gdy definitywnie skończę pisać jakąś książkę, potrafię niejako oczyścić się z tychże postaci, które umierają z ostatnią poprawką ostatniej strony. Jest rzeczą niezwykle istotną zachować rozróżnienie: pisarz, narrator i postać. Każde z nich pracuje w innym zakresie, w innej rzeczywistości. Co do różnicy: stać się kimś innym a tworzyć, wolę tworzyć. Gdybym wolał stawać się kimś innym, niż jestem, zostałbym aktorem. Moim powołaniem jest tworzyć i nie skąpię na to czasu, nie muszę zrobić wszystkiego w ciągu 7 dni, aby potem odpocząć. Wolę poczekać trochę dłużej, aby to co powstanie było lepsze.

 

E -W życiu realizujesz Twoje ideały. A jakie miejsce zajmuje w nim literatura? Czy literatura może naznaczać swoją obecnością w jakiś sposób życie codzienne, rzeczywistość?

 

MS -Literatura jest zwierciadłem rzeczywistości. Lustrem, które nie reprodukuje "ego", a daje Ci jego obraz. W moim życiu literatura wypełnia znaczną część mojego twórczego wcielenia, ale mam wiele innych wcieleń. Jedno z nich oddaje moje zaangażowanie społeczne, które czasem może współgrać z literaturą, innym razem nie. Ale nie muszę rezygnować z żadnego z nich. Literatura powinna przypominać nam życie, być do niego podobną, bazować na nim, ale nie może, ani nie powinna go zastępować.

 

E -Twierdzisz, że optujesz za intrygą, aby utrzymać zainteresowanie czytelnika. Na szczęście, Twoja powieść, w odróżnieniu od bestsellerów typu Ludlum, oferuje liczne refleksje i nie raz zatrzymuje się, aby przedstawić bogaty opis doznań i uczyć bohaterów. Czy pisząc myślisz o równoważeniu akcji z retardacją, a może ufasz swego rodzaju intuicji? Akt twórczy jest według Ciebie intuicyjny czy rozumowy?

 

MS -Są to dwa pytania. Na pierwsze muszę odpowiedzieć, że tracę dużo czasu na równoważenie scen. Jest to zabieg konieczny podczas poprawek stylu. Zwykle pierwszy zarys, powstały w trakcie tworzenia, wymaga licznych korekt, aby uzyskać równowagę, niezbędną, aby przekazać czytelnikowi, to co się zamierza i aby go zarazem nie zmęczyć. Co się tyczy samego procesu tworzenia, nie jestem do końca pewien, jaka jest jego natura. Czasem coś niepokoi Cię od środka i czujesz się zaniepokojony nie wiedząc dlaczego. Być może jest to proces rozumowy. Ale ta idea może być przelana na papier tylko wówczas, gdy udała mi się jej konceptualizacja. A to ma wiele wspólnego z możnością jej zwerbalizowania.

 

E -W samej powieści grupa odmieńców dokonuje serii morderstw, zakończonej finałem z tych najbardziej krwawych. Zabójstwa te znajdują swe usprawiedliwienie w nadużyciach, na które pozwalają sobie, w stosunku do nich, ludzie zwani normalnymi. W związku z tym, jak skomentowałbyś opinię Oscara Wilde'a, który twierdził, że przyjemność istnieje dla pięknego ciała, a cierpienie dla pięknej duszy?

 

MS -Cóż, nie uważam, że wspomniane morderstwa mogłyby znaleźć usprawiedliwienie w jakimkolwiek nadużyciu, ale że są ich konsekwencją. W wielkich religiach świata (Judaizm, Chrześcijaństwo, Islam, Buddyzm) dobro i zło istnieją jako dwa czyste pojęcia, całkowicie odseparowane od człowieka, który musi spełnić serię wymogów nałożonych przez daną religię, aby móc dostąpić do tegoż wcześniej ustanowionego konceptu dobra. W mojej powieści to nie następuje. Pozytywna twarz moich postaci nie zaprzecza tej negatywnej, a jedynie ją uzupełnia. To samo dzieje się z bractwem (prawdopodobnie z książki): miało odwagę ustanowić własne parametry co do dobroci i nikczemności, co więcej wprowadza je w życie. Być może nie zgodzimy się z nimi, ale nie możemy ich osądzać ponieważ sami postępujemy jak oni. Co do Oscara Wilde'a, był to inteligentny człowiek, który poświęcił połowę życia na zostawianiu mądrych zdań dla potomności. A z przytoczonym sądem całkowicie się nie zgadzam.  Przyjemność istnieje zawsze i dla każdego ciała i/lub duszy, niezależnie od jej wyglądu czy wartości. Należy też wziąć pod uwagę, że w tym zdaniu Wilde bardzo subtelnie miesza dwie skale wartości: skalę wartości estetycznych związaną z materialną częścią istoty ludzkiej (ciałem) oraz skalę wartości sensualnych nienamacalnej części człowieka (duszy). Co sprawia, iż te dwa typy przyjemności nie są porównywalne, jako że nie można ich przedstawić w jednym systemie zależności. W konsekwencji stwierdzenie to staje się czystą grą słów. W kwestii przyjemności są tylko dwa problemy: czy jest dozwolona prawnie i/lub czy ma wpływ na przyjemność innych. Zwyczajowo ważniejsza jest ta pierwsza kwestia.

 

E -W pewnym momencie główny bohater "czyje więcej niż myśli". Czy uważasz, że literatura potrafi spenetrować i opisać granicę między tym co pomyślane i tym co odczuwane, granicę, którą przekraczamy w naszym codziennym życiu?

 

MS -Literatura, nigdy, pisarstwo, być może. Akt pisania jest silnie związany ze słowem i faktem opowiadania jakiejś historii. Dodatkowo wymaga dobrego rozplanowania. W literaturze istnieje istotna zależność od świadomego aktu pisania. To prawda, że czasem ta granica się rozmywa, a twój umysł cię zaskakuje. Ale trzeba ponownie przemyśleć jak włączyć to przeżycie w historię i wracamy do punktu wyjścia. W akcie pisana po prostu nie ma to miejsca. Na przykład technika pisania automatycznego: po pierwsze trzeba dużo ćwiczyć, aby dojść do rezultatów, a na dodatek tego typu techniki działają zazwyczaj bardziej na zasadzie indywidualnego katharsis, niż jako akt twórczy.

 

E -A teraz mniej "bombastyczne" pytanie: czy istnieje jakiś konkretny powód, dla którego imiona głównych bohaterów Twojej powieści są zbieżne z imionami pracowników naszego instytutu?

 

MS -Ha, ha...Nie, nie ma żadnego. Po prostu zbieg okoliczności.

 

E -Czy myślałeś już nad możliwymi tematami Twojej następnej powieści? Pracujesz aktualnie nad jakimś konkretnym projektem?

 

MS -Właśnie pracuję nad czymś nowym. Nad nową powieścią, która będzie opisywać przypadek i jego wpływ na życie. Być może, mimo że bohaterowie znów będą mieli dużo pracy rozwojowej, aby móc znaleźć się w kontekście rzeczywistych problemów aktualnego społeczeństwa, zawartość tej powieści będzie nieco inna. Być może lżejsza lub też subtelniejsza.

 

Versión original en castellano: Konrad en caótica entrevisra a Mario de los Santos...

 

EsPa'Ti©2005

 

tłumaczenie na język polski: Abeja