la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     Otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Poesía de Naín Raymundo Solana Chab 

traducida al polaco 

   

 

Le platico al misterio

los vericuetos enrevesados

de lo inasible y de lo incierto

 

ignoro por qué el recuerdo

es un campo de las montañas,

por qué planeo entre la niebla

y entre los árboles hechos sombra.

 

Sólo las aves...

 

Siento propia la distancia de la senitud

Y se acongoja el fuego fulgiente

de los músculos enmarañados

 

 

flota en el vértigo

la imposibilidad de serlo todo

y de abrazar sin la frontera

dela piel

 

 

sólo las aves...

 

viene el consuelo de la lluvia,

la reflexión del café…

 

tiempo después

los dedos crepitan las letras

más amplias,

las que abrazan al mundo

y son el oxígeno de otras voces

 

 

Opowiadam tajemnicy

zawiłe ścieżki

tego, co niedościgłe i niepewne

 

nie wiem, dlaczego wspomnienie

jest jak łąka w górach,

dlaczego szybuję, pomiędzy mgłą

a drzewami zagęszczonymi w cień

 

tylko ptaki…

 

i czuję w sobie  bliskość starości

i zmatowiały już blask płomienia

w zasupłanych mięśniach

 

 

unosi się w wirze lotu

niemożność bycia wszystkim

objęcia bez granic

skóry

 

tylko ptaki…

 

deszcz niesie pocieszenie

 i chwila nad filiżanką kawy…

 

a później

palców  suche patyki

skrobią litery

takie duże

że  świat cały  obejmują

i są jak tlen dla innych głosów

 


 

muy por lo bajo

murmura

esta esfera tan inmensa

 

 

muy porlo bajo

las piedras hablan su río

vomitan lodo, avivan el fuego,

escupen tierra y vuelven

al sedimento gris

 

muy por lo bajo

el astro del día nos mira

caminar entre la distancia

del silencio en el espacio

 

entre dos márgenes espesos

 

de pie, con los brazos alzados

como señales de radio

de una misma onda sonora

que murmura

muy por lo bajo

 

 

tak cicho

szepcze

ta ogromna kula

 

 

tak cicho

kamienie opowiadają rzekę

wymiotują błotem, ożywiają żar,

wypluwają ziemię i rozsypują się

w szary pył

 

tak cicho

gwiazda zaranna patrzy na nas

wędrujących przez rozległość

milczenia w przestrzeni

 

pomiędzy dwoma  gęstymi brzegami

 

stoimy, z uniesionymi ramionami

anteny nadajnika

tej samej fali głosu

który szepcze

tak cicho

 


Elia

 

En cualquier momento la retina gangrenará miedo;

no veré más que animales salvajes, plagas, diluvios y terremotos.

Lo lamento, no distinguiré a nadie, ni al río.

 

 

Entonces, sólo entonces y tal vez, vendrá Elia

y regará luz como un sembrador preocupado,

me mirará fijamente a los ojos

como cuando éramos niños felices:

 

         Encontraré una pequeña grieta

donde sanar.

 

Elia

 

W każdej sekundzie strach  może zgnić w siatkówce oka

 widzieć będę już tylko dzikie zwierzęta, pomór, potopy i trzęsienia ziemi.

Przykro mi, nie rozpoznam nikogo, ani nawet rzeki.

 

 

Wtedy i tylko wtedy, być może przyjdzie Elia

i sypnie światłem  jak siewca  zatroskany,

 

w moich źrenicach zatrzyma spojrzenie

jak bywało, gdy byliśmy szczęśliwymi dziećmi:

 

          Wypatrzę wąską szczelinę

żeby lizać ranę.

 


Sólo pensaré en amor

 

Sólo pensaré en amor.

Las manos tiemblan al olvidarse de sus huellas;

se aferran a las cosas porque se creen humo

y revolotean solas.

 

En la cueva

una tranquila voz hecha con luz de sol

amanece en las paredes transparentes

y las sombras giran parpadean palidecen

inquietas e ignorantes del porvenir.

 

La voz

se confunde con el viento   sabio viejo

y en el aire poliniza los campos

cayendo como rocío en las manos temblorosas;

curando como hojas frescas

todas las vertientes de mis ríos.

 

Będę myśleć tylko o miłości

 

Będę myśleć tylko o miłości,

ręce drżą,  zapominając  swoich śladów;

chwytają się przedmiotów, bo czują się jak dym

i rozbiegają się same.

 

W jaskini, 

łagodny głos ze słonecznego światła

budzi się wśród przezroczystych ścian

i cienie krążą, drżą, blakną

niespokojne, nie wiedząc nic o tym, co się wydarzy.

 

Głos

łączy się z wiatrem    mądrym starcem

i w powietrzu rozsiewa się po polach

opada rosą na drżące dłonie

i jak świeże liście

goi wszystkie kierunki moich rzek.

 


autor: Naín Raymundo Solana Chab Z hiszpańskiego przełożyła Barbara Stawicka-Pirecka