la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Hiszpański power metal po angielsku

 

Cóż za absurd! Hiszpański power metal po angielsku? To zupełnie nielogiczne!- krzyczą zwolennicy narodowej muzyki w narodowym języku. Lech po chwili zastanowienia, można dojść do wniosku, że nie jest to tak nielogiczne jakby się mogło wydawać. W dodatku właśnie tak przedstawia się dzisiaj muzyczna rzeczywistość: jeżeli chcesz być na topie, zasmakować światowej kariery, pierwsza i najważniejsza umiejętność, którą musisz posiąść, to śpiewanie po angielsku (zakładając, że znasz już tajniki samej sztuki śpiewaczej). Pośród zespołów i piosenkarzy, którzy pojęli tę „zawodową zasadę” znajdują się takie sławy jak: wiecznie boski Ricky Martin, nieistniejąca już niemiecka grupa Guano Apes, Brazylijczycy z Sepultury, obywatele Finlandii tworzący formację Nightwish i liczne zespoły polskie jak Acid Drinkers, żeby nie szukać daleko. Nie da się ukryć, że język angielski jest oficjalnym językiem w świecie muzyki, chociaż ostatnimi czasy także hiszpański zaczyna odgrywać coraz większą rolę w muzycznym półświatku z uwagi na liczebność jego użytkowników i popularność „Camisa negra” na niejednym parkiecie. Jednakże procent piosenek anglojęzycznych emitowanych w rozgłośniach radiowych czy muzycznych telewizjach nadal jest bardzo wysoki. Dlatego w tym kontekście na usta ciśnie się pytanie: dlaczegoooo?

 

Wszystkiemu winien głód kariery międzynarodowej, ów makiaweliczny plan polegający na zaatakowaniu i podbiciu światowego rynku muzycznego, co mogłoby się okazać znacznie trudniejsze, gdyby teksty piosenek z naszej płyty były w języku hiszpańskim, a nawet beznadziejne, gdyby tym językiem okazał się polski. W takich przypadkach drzwi do światowej sławy zatrzaskują się z hukiem i nieważne jak innowacyjny czy wręcz genialny byłby nasz materiał. Inny, często wymieniany powód takiej sytuacji ma niestety mniej wspólnego z ambicją samych muzyków. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że niektóre zespoły czy soliści wolą pisać teksty po angielsku, ponieważ nie muszą wówczas przywiązywać do nich tak wielkiej wagi. A jeżeli angielski nie jest językiem ojczystym słuchaczy, publiczność nie tak szybko zda sobie sprawę, że tekst ich ulubionej piosenki to nic innego jak stek bzdur. Na pierwszym planie jest warstwa muzyczna utworu. W dodatku, ani zespół, ani firmy fonograficzne nie tracą cennego czasu i pieniędzy czekając na naprawdę dobre i głębokie teksty.

 

Po spełnieniu językoznawczo- moralnego obowiązku zaznaczenia problematyki muzycznej anglofilii, możemy przejść, niejeden powie, że nareszcie, do głównego tematu, zasygnalizowanego w tytule czyli do hiszpańskiego power metalu wykonywanego w języku angielskim (wreszcie kwestię uściślając). Zatem, między nielicznymi na ziemiach hiszpańskich zespołami, które parają się tworzeniem muzyki metalowej i odniosły sukces, jednym z najbardziej znanych (także w Polsce) jest Dark Moor. Tu, aby ostrzec czytelnika, zaznaczam, że grupa ta będzie nas interesować aż do końca artykułu, ponieważ wszystkie jej teksty zostały napisane w języku angieskim.

 

Ale nie tak szybko! Co to w ogóle jest ten power metal? Otóż to jeden z podgatunków muzyki metalowej, stworzony w Skandynawii i Niemczech w latach 90-tych XX wieku. Zdefiniować, czym tak naprawdę jest power metal to zadanie równie trudne jak podanie jednoznacznej definicji pojęć takich jak „kultura” czy „cywilizacja”. W konsekwencji, każdy tak zwany „teoretyk metalu” ma swoją własną teorię na ten temat. Pomimo to, jednym z wyznaczników, który można uznać za aspekt wyróżniający power metal na tle innych „metali”, to czysty i wyćwiczony wokal. Morał z tego taki: jeżeli masz chrypliwy lub skrzeczący głos i chcesz zająć się muzyką, o power metalu możesz od razu zapomnieć.

 

Warianty power metalu są tak liczne, jak recenzenci power metalowych płyt. Mamy melodyjny power metal, power metal symfoniczny, klasyczny, etc. Przypadek- Dark Moor należy do odmiany neoklasycznej melodyjnego power metalu, przy czym niektóre utwory sklasyfikowano jako przypadki odmiany symfonicznej, tak przynajmniej twierdzą specjaliści w „kwestiach metalicznych”, do których autorka niniejszego tekstu prawdopodobnie nie należy. W każdym razie hiszpański zespół został zakwalifikowany do power metalu i tego się trzymajmy.

 

Historia samej grupy, stworzonej na początku lat 90-tych, jest bardzo burzliwa, z uwagi na ciągłe zmiany w składzie formacji Dark Moor. Gdy sytuacja wydawała się mniej lub bardziej ustabilizowana, wraz z wydaniem trzeciego albumu, członkowie Dark Moor (wówczas zespołu znanego już na rynku muzycznym Hiszpanii i, uwaga, Japonii) ogłosili definitywną separację. Z powodu różnic muzycznych (jak podają oficjalne źródła) trzech z pięciu członków zespołu zdecydowało się opuścić formację, wśród nich charyzmatyczna wokalistka Elisa C. Martín. Taki stan rzeczy zmusił pozostałych na placu boju „weteranów” do znalezienia nowych muzyków, którzy pomogliby grupie Dark Moor przeżyć swój „renesans”. Po długim okresie poszukiwań, lider zespołu, gitarzysta Enrick García oraz basista Anan Kadduri zaprosili do współpracy trzech nowych rockmanów. W rezultacie, do zespołu dołączyli” Alfred Romero, nowy „głos” zespołu, gitarzysta José Garrido i perkusista Andy C. Po konsolidacji nowego składu, w 100 procentach męskiego tym razem, muzycy zdecydowali się nagrać czwarty album „Beyond the sea”, który pojawił się na sklepowych półkach na początku 2005 roku. Mimo to, proces nagrywania nowego krążka nie był wcale prosty. Formacja musiała stawić czoła niespodziewanym odejściom: najpierw nowego gitarzysty José Garrido, a potem jednego z założycieli, Anana Kadduri. Skład zespołu w ten sposób znów się zmienia. Na miejsce Anana wchodzi nowy basista Dani Fernández (który całe szczęście nadal jest członkiem teraz już kwartetu Dark Moor). Pozostaje, więc wyciągnąć wniosek, że życie grupy heavy metalowej wcale nie jest usłane różami. W dodatku, trudno jest stworzyć nową, dobrą, jakość brzmienia, gdy muzycy zmieniają się jak rękawiczki. Pomimo to, zgodnie ze zdaniem krytyków, najnowszy krążek madryckiej formacji to dowód ewolucji zespołu, ewolucji w dobrą stronę. Mimo że charakter utworów z płyty „Beyond the sea” różni się znacznie od tego, czego fani Dark Moor mogliby oczekiwać po przesłuchaniu trzech poprzednich albumów, kilka elementów nie uległo praktycznie żadnej zmianie. A jest to między innymi język, w którym napisano wszystkie teksty, znaczy się angielski, oraz stałe cechy power metalu: rytm, „moc” i czysty wokal.

 

Wśród głównych różnic należy wymienić większą „surowość” i siłę brzmienia, jak i lekką tendencję do naśladowania niektórych zagranicznych wzorców. Jednakże najbardziej radykalna zmianą jest postawienie tym razem na mocny męski głos. Inny typ wokalu to niewątpliwie pierwsza rzecz, którą nawet mniej uważny fan Dark Moor wychwyci od razu. W ten sposób, formacja zmieniła nie tylko brzmienie, ale także oddaliła się od stylu charakteryzującego fiński zespół Nightwish, którego charakterystyczny „sound” opiera się o głos żeński.

 

Jednakże, mimo że Dark Moor niewątpliwie ewoluował jako zespół, między madrycką formacją a międzynarodowymi gwiazdami power metalu istnieje przepaść. I nie chodzi tutaj o jakość samej muzyki, a o nasycenie rynku. To, co dziś charakteryzuje międzynarodowy rynek muzyki metalowej, to duża ilość grup, które oferują swoim fanom bardziej nowoczesny styl, od tego, proponowanego przez Dark Moor. W dodatku, jak to się zwykło mawiać: „diabeł tkwi w szczegółach”. Zespoły rywalizują między sobą wprowadzając coraz to nowsze i bardziej niespotykane motywy (folklorystyczne, orientalne) do swojego brzmienia. Wszystko po to, aby zainteresować chimeryczną publiczność, która w momencie dokonywania wyboru, stawia zazwyczaj albo na tak zwaną klasykę gatunku, albo na wykonawcę, który stara się ten gatunek unowocześnić.

 

Najnowszy krążek grupy Dark Moor to bez wątpienia melodyjny power metal dobrej jakości, powiem więcej, to naprawdę bardzo dobry album w ramach tej odmiany metalu. Jednakże, „Beyond the sea” nie zawiera w sobie niczego, co wyróżniłoby płytę na tle innych wydawnictw tego typu. Niemniej jednak, mimo że krążek nie odznacza się nowatorstwem w obrębie swojego gatunku, jest przełomowy z perspektywy dokonań samej hiszpańskiej formacji, która wprowadziła wiele zmian, i to na lepsze. Zniknęły niepotrzebne i „wszędobylskie” chórki, tak charakterystyczne dla poprzednich albumów Dark Moor, grupa wybrała mocniejsze i bardziej interesujące brzmienie, a do tego krążek jest niezwykle zrównoważony, słuchając go mamy wrażenie, że każdy dźwięk znajduje się na właściwym miejscu, żaden nie jest zbędny. W dodatku, to, co sprawia, że „Beyond the sea” jest zdecydowanie lepszą płytą od swych poprzedniczek, to ograniczenie długości piosenek i tak zwanych utworów-wypełniaczy, czyli kawałków czysto instrumentalnych. Dzięki temu prostemu zabiegowi, wysłuchanie płyty nie tylko nie męczy, ale ma się nawet ochotę do niej powrócić.

 

Mimo wszystko, sam image zespołu ma także swoje znaczenie. Dzisiaj, w świecie zdominowanym przez obraz, dobrze sprzedaje się przede wszystkim to, co odznacza się ciekawym „opakowaniem”, czyli dobrą jakością odbioru wzrokowego. Dlatego też, amatorski wideoklip nakręcony w szczerym polu (jak w przypadku „Before the duel”, pierwszego singla z albumu „Beyond the sea”) ma marne szanse, aby odnieść światowy sukces. Ale, być może w przypadku grup „underground” nie chodzi o odniesienie sukcesu, a o pozostanie wiernym własnym ideałom. W takim razie formacja Dark Moor z pewnością wierna ideałom pozostaje. Wśród tych idei nie znalazło się jednak śpiewanie po hiszpańsku. Być może z powodu dużej ilości wielorakich języków oficjalnych w Hiszpanii, madryccy muzycy wybrali formę ekspresji niwelującą krajowe bariery?

 

Przynajmniej poziom języka angielskiego wokalisty jest wystarczający, dzięki czemu nie popełnia zbyt wielu rażących błędów w trakcie śpiewania, co ma miejsce dosyć często, gdy osoba z innej strefy niż anglojęzyczna chce śpiewać po angielsku. Chociaż trzeba przyznać, że czasami nie jest wcale tak łatwo zrozumieć treść piosenki Dark Moor nie mając tekstu przed oczami. Ale to zdarza się nawet w przypadku grup brytyjskich czy amerykańskich, a wymowa Alfreda Romero i tak jest bardzo dobra jak na hiszpańskie realia.

 

Abeja©2006

 

Versión en castellano: Power metal español en inglés