la revista on-line de la facultad de Filología Hispánica de Poznań

   

 

agregame a favoritos|contacto
Internet EsPa'Ti

 
     Portada
     Actualidad
     Vida Universitaria
     Mundo Hispano
     Literatura
     Críticas y análisis
     Traducción
     Nuestras obras
     Entrevistas
     Literarias
     Otras entrevistas
     Cultura
     Cine
     Música
     Deportes
     Artykuły po polsku
     Enlaces
     Mapa del sitio
     Contacto
 
 

 Zagadka z przeszłości i odtwarzacz mp3

 

Alternatywa dla realizmu magicznego, nowa proza latynoamerykańska, ambitna, poszukująca, błyskotliwa. Wszystko to brzmi dumnie i zachęcająco, dodajmy do tego znane nazwisko na przykład Mario Vargas Llosa oraz kilka opinii z zagranicznych czasopism i mamy gotową okładkę świeżo wydanej w Polsce powieści boliwijskiego autora Edmunda Paz Soldana „Śmierć na ulicy Unzueta” (w oryginale „La materia del deseo”). Książka inauguruje serię powieści postm@condo lansowaną przez nowe na polskim rynku wydawnictwo Muchaniesiada. I właśnie to dzieło doczekało się szeroko zakrojonej akcji promocyjnej w poznańskiej księgarni Bookarest. W wietrzny czwartek 18 stycznia 2007 roku na dziedzińcu sztuki w Starym Browarze zebrało się zacne hispanistyczne grono, aby zaprezentować pozostałym śmiertelnikom publikację, o której rozwodzę się w tym artykule. W dyskusji udział wzięli: pani prof. Barbara Stawicka-Pirecka, dr Wojciech Charchalis oraz tłumacz wspomnianej powieści i redaktor serii postm@condo, Tomasz Pindel, a pieczę nad rozwojem spotkania powierzono pani dr Magdzie Potok.

Szczerze przyznam, że wiedziona chęcią zadania mądrego pytania podczas tej dyskusji, zaopatrzyłam się w „Śmierć na ulicy Unzueta” kilka dni wcześniej. Niestety te kilka dni nie wystarczyło, aby dotrzeć do szczęśliwego (bądź nie) końca historii Pedra, wykładowcy północnoamerykańskiej uczelni, który powraca do rodzinnego miasteczka, fikcyjnego Río Fugitivo, pod pretekstem zebrania materiału do publikacji o swoim sławnym ojcu, ale w rzeczywistości ucieka przed swoją kochanką i studentką oraz rzuca się w wir przeszłości w poszukiwaniu własnej tożsamości.

Jak twierdzi wydawca, młody boliwijski prozaik, Edmundo Paz Soldán, mistrzowsko połączył konwencję thrillera politycznego, powieści psychologicznej i romansu, nasycając trzymającą w napięciu fabułę celnymi obserwacjami na temat współczesnej Ameryki Łacińskiej. Jednakże do zapewnień wydawców i recenzji na tylnej stronie okładki zawsze trzeba podchodzić z ostrożnością. Tak jest i w przypadku „Śmierci na ulicy Unzueta”. Chociaż książkę czyta się z dużą przyjemnością, a narracja ani nie męczy, ani nie denerwuje (być może to zasługa tłumacza), po zakończeniu lektury w głowie pozostaje stosunkowo niewiele. Z pewnością nie jest to pozycja, która sprawia, że czytelnik (bądź pewna czytelniczka) chce do danej powieści wracać. Spostrzeżenia autora są wprawdzie trafne, a analiza psyche głównego bohatera niewątpliwie głęboka (jak studnia) i ciekawa, ale nie można stwierdzić, że powieść wyciska na czytelniku piętno. Także obserwacje na temat współczesnej Ameryki Łacińskiej umykają jakoś podczas lektury. Opis zmian politycznych, ewolucji od dyktatury do demokracji nie wnosi niczego nowego, jest postrzegany jako tło, niezbędne dla akcji, ale niewyraźne, a nawet rozmywające się w konfrontacji z przeżyciami bohatera. Szczerze powiedziawszy akcja powieści mogłaby równie dobrze rozgrywać się w każdym innym miejscu bez uszczerbku dla ogólnego sensu tekstu. Co zaś dotyczy głębszego poznania Boliwii poprzez właśnie to dzieło, dowiadujemy się, że, podobnie jak Polacy, Francuzi czy Grecy, także Boliwijczycy uprawiają seks, słuchają muzyki w języku angielskim, odbierają pocztę elektroniczną czy używają odtwarzaczy mp3. Z jednej strony jest to swoiste zaprzeczenie wszystkim cechom, które zwykło się przypisywać magicznej Ameryce Łacińskiej, z drugiej strony przypomina to rodzaj postulatu: do nas też dociera technika, my też jesteśmy częścią „globalnej wioski”. I właśnie ta cecha powieści zasługuje na poświęcenie jej chwili uwagi. Dzięki odnośnikom do najnowszej technologii czy konkretnych marek, autor pozwala młodym czytelnikom odczuć więź z postaciami, unieśmiertelniając zarazem pewien ulotny moment w historii ludzkości, kiedy to używało się odtwarzaczy mp3 o pamięci mniejszej niż 1GB.

Ale, żeby nie było aż tak cudownie, trzeba dodać na zakończenie, że zarówno tytuł polski, jak i tytuł oryginału nie jest do końca kompatybilny z zawartością powieści. Polski czytelnik biorąc do ręki „Śmierć na ulicy Unzueta” oczekuje dominacji wątku kryminalnego, czytelnik hiszpańskojęzyczny sięgając po „La materia del deseo” (Materia pożądania), ma oczekiwania zgoła inne. A książka ani kryminałem, ani romansem nie jest, chociaż obydwa wątki w powieści są obecne. W konsekwencji, całkiem możliwe, że dzieło zawiedzie obydwie grupy czytelników. Miłośnicy kryminałów nie otrzymają konkretnego rozwiązania zagadki, a amatorzy romansu, będą zawiedzeni jego powierzchownością i stereotypowością (wystarczy wspomnieć o rudej i zielonookiej femme fatale czy zakazanym romansie uczennicy i nauczyciela). Tak naprawdę „Śmierć na ulicy Unzueta” to opowieść o poszukiwaniu korzeni i ucieczce przed uczuciem, a wszystko widziane z perspektywy nader niedojrzałego mężczyzny. Temat niby ciekawy, psychologiczny, a jednak pozostaje pewien niedosyt, być może nie należy czytać dla porównania „Reisefieber” Mikołaja Łozińskiego, przy którym starszy i bardziej doświadczony Paz Soldán wypada blado.

Abeja©2007